Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LO. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2012

LO po raz drugi w życiu

...............
(a na wstępie prywatnie i nostalgicznie)

Dziś 3 kwietnia, dzień, który od siedmiu już lat jest dla mnie bardzo trudnym dniem...
"Sześć lat minęło już od chwili, kiedy mój przyjaciel odszedł ze swoim barankiem. Próbuję opisać go po to, aby nie zapomnieć. To bardzo przykre zapomnieć przyjaciela. A przecież nie każdy dorosły ma przyjaciela. I mógłbym stać się podobny do dorosłych, którzy interesuja się tylko cyframi. Dlatego też kupiłem sobie pudełko z farbami i ołówki. Bardzo trudno zabrać się do rysowania w moim wieku, tym bardziej, że jedyne próby w tym kierunku, to były rysunki węża boa zamkniętego i otwartego, rysunki, które robiłem mając sześć lat. Postaram sie jednak, aby portrety były jak najwierniejsze. Sam nie jestem pewien, czy mi sie to uda. Jeden rysunek jest dobry, drugi gorszy. Myli mi się trochę wzrost Małego Księcia. Tutaj jest za duży, tam znów za mały. Waham się, malując kolory jego stroju. Błądzę w ciemnościach wspomnień i w rezultacie mylę się w rzeczach bardzo zasadniczych. Ale trzeba mi to wybaczyć. Mój przyjaciel nigdy mi nic nie objaśniał. Uważał pewnie, że jestem podobny do niego. Ja jednak nie potrafię, niestety, widzieć baranka przez ściany skrzynku. Możliwe więc, że jestem trochę podobny do dorosłych. Już się prawdopodobnie zestarzałem." Mały Książę, rozdział IV
Siedem lat minęło od chwili, kiedy mój przyjaciel odszedł...Nie każdy ma przyjaciela- prawdziwego przyjaciela, to ogromny dar i odpowiedzialność. Ja miałam to szczęście... Dotąd nie próbowałam go "opisać" może dlatego,że nie potrafię zapomnieć...bo gdzieś głęboko we mnie żyje pomimo śmierci...Jestem ogromnie wiernym człowiekiem... Dotąd nie mogłam nawet o tym mówić, ale mimo bólu wspomnienia dzisiejszy dzień jest inny i nadchodzi czas ,że będę mogła go "opisać" , pozostawić swoiste epitafium...choć nie dziś jeszcze...
Ten dzień jest inny, bo los wyróżnił mnie po raz drugi i po raz drugi w życiu pozwolił nazwać kogoś prawdziwym przyjacielem. Obudził i pozwala wierzyć, wierzyć, że w tym świecie..., że jest jeszcze w nim miejsce... że warto wierzyć i otworzyć serce...ufać... mimo, że "oswojenie niesie z sobą ryzyko łez" .Więc wierzę bardzo mocno wierzę dziękując za DAR obecności...pamiętając ,że "jest się odpowiedzialnym na zawsze za to co się oswoiło" :) Dziękuję, że jesteś MM :*
...........
Dlatego dziś mimo rocznicy trudnej dla mnie to bez mroku. Bardzo różowo i córeczkowo :) Moje drugie w życiu LO. Prezent spóźniony dosyć dla pani doktor, która ciążę moją prowadziła, a która w swoim gabinecie ma całą galerią zdjęć dzieci, którymi opiekowała się po tamtej stronie brzucha :)










Pozdrawiam cieplutko:) mimo beznadziejnej pogody i rozkręcającego się ponownie domowego szpitala :(

środa, 31 sierpnia 2011

Pierwszy SCRAP

popełniony pod mistrzowskim okiem Tores na wspólnym szczecińskim craftowaniu :):)

I choć nie jest to forma ,która mnie zniewala to od czasu do czasu spróbuję jakieś LO zcudaczyć.

Pierwsze przyjacielsko różowe.



















Wszystko na uhk-owych papierach :)




A na spotkaniu było...ach...wciąż się nie mogę otrząsnąć z tych mega wrażeń i poznania tych wszystkich fajowych babek! Więc nie powiem nic ...tylko jedno: CHCĘĘĘĘ JESZCZEEEEE!