poniedziałek, 26 listopada 2012

Gościnnie Magnolia

z myślą o Qrczaku i trochę udowadniania samej sobie swojej hihi wszechstronności?? Przynajmniej spróbowałam. Więc zrobiłam swój egzemplarz qrczakowych shaker boxów. Oj nabrokaciłam uuuu.. nie po mojemu, w ogóle to jakoś nie moje, ale zrobiłam :) sukienkę zembosowałam, że jest uwypuklona, a  gwiazdki wchodzące na okienko wycięłam z zembosowanego tła wycinając to całe okienko :P. Namieszałam tildowo jednym słowem, a całość dodatkowo utopiłam w brokacie - mdło się zrobiło... Wam też?? I... kolorowałam haha kredkami :P:P wiem..wiem.. krytykę na klatę przyjmuję usprawiedliwiając się, że ja tego kolorowania próbowałam się uczyć z dzieckiem na kolanach o 1:00 w nocy, bo Amelia przebudziła się, kiedy malowałam, no i jakoś nie mogłam się oderwać,by położyć ją spać, więc kolorowała ze mną.  I oto efekty :


Za to rodzinka podłapała maniactwo kolorowania magnolek- tu dowody: :):)
Pozdrawiam ciepło, zaraz coś dodam by Was nie zasłodzić :P


10 komentarzy:

  1. Mój Boże...dzieci rozumiem, ale żeby już tak święta poczuć...na miesiąc przed....

    OdpowiedzUsuń
  2. ebatka: mnie się podoba. ja się dzieciom nie dziwię, ale że mąż ..... i to tak zainteresowany tym co robi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna kartka!!! Foty rozczulające...

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna karteczka :)
    rodzinne malowanie rządzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no najbardziej mąż się skupił....mój Filip zdecydowanie woli nożyczki....
    kartka śliczna

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty Wisia, nic nie mów. Moj Adam tylko z tymi prezyzyjnymi siedzi! i mi ciacha paski na łansuchy świąteczne!! hahahaha Edith- rewelka, tak rodzinke zagonic do pracy!! Rewelka!

    OdpowiedzUsuń
  7. To się nazywa rodzinne zaangażowanie. Pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna karteczka, dla mnie nie za słodka (ale ja tak lubię). Brawo dla męża (żeby mój tak chciał pomagać...).

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolorowanie wyszło Ci naprawdę pierwsza klasa!
    A jak zobaczyłam zdjęcia tej gromadki pochylonej nad malowaniem to aż mi się buzia zacieszyła :-) Szkoda, że mój luby się nie garnie do takiej pomocy :P

    OdpowiedzUsuń

Wasze słowa to moje skrzydła! Dziękuję!