czwartek, 15 września 2011

WSPOMNIENIA SĄ TREŚCIĄ ŻYCIA...




...OTO JEDNO Z NICH...


Zawsze byłam sentymentalnym typem ze słabością do "zatrzymywania chwil" w różnorodnych formach. Bardzo dużą wagę przywiązuję do słowa pisanego, bo ono w przeciwieństwie do mówionego trwa, można doń wracać wiele razy i po latach jest w nim wciąż żywy człowiek, litery kreślone jego ręką żyją na kartach papieru i nieważne, czy jest on blisko czy daleko, w nich jest po prostu obok nas...


I w kontekście słowa powstał mój pierwszy album. Album zabrzmiało z patosem. Pierwsza próba albumowa i pierwsze zmierzenie się z tą formą. Dwa wieczory zabrało mi nadanie kształtu pustym bazom. 15x15 w formie pamiętnika, na rozstanie się z przedszkolem mojego Smyka, by jego ukochane panie pozostawiły ślad pisany i by mógł iść z nim przez życie. Chciałabym zaszczepić w moich dzieciach miłość i szacunek do pisanego słowa i utrwalania wspomnień. Warto więc zacząć od początku. :)


Wiele rzeczy nie jest idealnych, może pomieszanie z poplątanym , coż... pierwsze razy bywają trudne. Wyszło jak wyszło, ale przecież się uczę dopiero...-najważniejsze, że robione z dużąąąąą ilością serca. :)
8 kartek : zdjęcie jedna strona i miejsce na wpis- druga.Ostatnie dwie to migawki z przedszkola- kilka zdjęc wyciągnęłam z albumu i zrobiłam waterfall card a raczej waterfall foto.


Inspiracją był papier "Mały Lord" podpasował idealnie do Fliperowego zdjęcia.




























/ Filperancki sam się podpisał oczywiście, ciekawe co powie o tym podpisie za 10, 20 lat :P... ale dziś nieważne jak, ważne że potrafi :)/


...a tagi pomocne w uruchamianiu fali to potworki Pasiakowej, cudne są :))




THE END

3 komentarze:

Wasze słowa to moje skrzydła! Dziękuję!