Przechadzałam się po wirtualnym świecie, Waszych miejscach i zawitałam tutaj... Miejsce wydało mi się jakby znajome, jakby moje, a jednak obce...
Zbyt długo mnie nie było. Czy jestem?
Czasem sama zadaję sobie pytanie, czy jestem, gdzie jestem, a skoro samej sobie odpowiedzieć nie potrafię to tym bardziej Wam- wybaczcie. Pomyślałam sobie jednak, że skoro już tu jestem, to zostawię ślad- wyraźniejszy od tych na piasku, bo nie zmyją go ani fale, ani czas... Słowo... tu pisane jest zostawione trochę jak wiersz, na wieczność...
Cóż...
Podobno z wszystkich rzeczy wiecznych najkrótsza jest miłość, ale słowo... słowo trwa... nawet wtedy, gdy dawno zatrze się we wspomnieniach tembr głosu, jego melodia... ono jest jak znamię...
Nostaligicznie trochę...
Sama nie wiem, taka zimowa nostalgia okryta kocem z kieliszkiem wina w rękawiczkach marzeń...
i jeszcze ja w niej dryfuję gdzieś i jestem wszystkim i niczym zarazem.
Chcąc odnaleźć się chociaż w tym miejscu , - tak,wiem, ono nie wystarczy,- jednak od czegoś trzeba zacząć... Pomyślałam, że wkleję dziś fotografie, te, które ukazują ten SENS najważniejszy - DZIECKO. Widząc je po raz pierwszy ujrzałam scrapa... póki co tkwi w wyobraźni, ale... niech pierwszym krokiem będą zdjęcia... Tylko błagam, niech nikt nie pyta, kiedy nastąpi drugi krok...
Pozdrawiam Was, którzy może jeszcze czasem zabłąkacie się w to zapomniane miejsce.
Edi-th